Czytając książkę - przy czymś mocniejszym #2

Hej!

Nie wiem, czy wiecie, ale podobno kiedy facet idzie do kolegi poczytać książkę, znaczy to, że będą maglować Pana Tadeusza. Takiego, który ma 40%. 😂 Dowiedziałam się o tym kilka dni temu i wspominam ten fakt nie bez powodu. Chodzi o konwencję pisania postów, którą przyjęłam. Takie wiecie, do porannej kawy, czy popołudniowej herbaty. Ale dzisiaj jest to coś mocniejszego. I dlatego napój, który będziecie przy tej okazji spożywać, również powinien charakteryzować się mocą. Najlepiej procentową.


Zdjęcie: Getty/MarianVejcik

Dzisiaj chcę z Wami porozmawiać o przemocy. Psychicznej i fizycznej, która może Was spotkać w każdym miejscu, nawet w domu rodzinnym. W tym, w którym wyrośliście, ale i w tym, który założycie. Bardzo wesoła perspektywa, nieprawdaż? Proponuję pierwszy toast. Zdrówko!

Temat przemocy domowej jest w Polsce tabu (strasznie mnie denerwuje to słowo, bo w naszym kraju dotyczy wszystkiego, co trudne), chociaż sama kojarzę kilka głośnych kampanii mających to zmienić. Niestety, kiedy dochodzi do sytuacji przemocowej, wszystko funkcjonuje bez zmian. Nie ma nagłego i cudownego rozwiązania tych okoliczności z korzyścią dla ofiar. 

Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze: przeważnie mamy osobę używającą przemocy i ofiarę, dość często jest ona także współsprawcą (na sobie samej, ponieważ nie robi nic, by zmienić ten stan rzeczy, a nierzadko także usprawiedliwia ataki szału oprawcy). Jedna z tych dwóch osób (obojętnie która, jednak częściej ta gorzej zarabiająca lub w inny sposób zależna) może łączyć w sobie dwie role - jednak wcale nie musi. Bodaj najbardziej bolesny przypadek to ten, w którym ofiara nie jest dorosłym człowiekiem, ale, nie daj Boże, bezbronnym dzieckiem. I mamy pat, bo współoprawca pozwala terroryzować dziecko ze strachu przed utratą partnera/partnerki (albo z innych powodów, jest to oczywiście bardziej skomplikowane), prezentując najbardziej chory rodzaj przywiązania. I bierności, mogącej doprowadzić do tragedii, a już na pewno do trwałych skaz psychicznych u ofiary. 

Wiem, oczywiście, współsprawca też jest poszkodowany i bez interwencji z zewnątrz najczęściej nie przyjmie tego do wiadomości. Nie dlatego, że nie wie. Znaczenie częściej te osoby NIE CHCĄ uznać takiej sytuacji, mimo, że doskonale widzą i rozumieją, co się dzieje. Załóżmy, że scenariusz jest z rodzaju tych optymistycznych, więc po pewnym czasie współsprawca zdaje sobie sprawę, co jest grane, ze swojej w tym roli i z faktu, że własne dziecko jest ofiarą całej sytuacji. Dlaczego więc nie działa, nie ratuje bezbronnej latorośli? Bo oprawca przeważnie w jakiś sposób go od siebie uzależnia - emocjonalny, fizyczny, finansowy, etc. Mało tego, jest doskonałym manipulatorem - wprawnie posługuje się szantażem emocjonalnym (i każdym innym), a każdy, kto nie jest szczególnie odporny psychicznie, da się na to złapać. Pytanie tylko - na jak długo i co się stanie potem, bo statystyki nie są sielankowe.

Według danych policji, w 2020 r. zgłoszono 72 601 przypadków przemocy w rodzinie, z czego 59 701 po raz pierwszy (i utworzono Niebieską kartę), a 12 900 - po raz kolejny (w trakcie trwającej procedury). Dla porównania w tabeli przedstawiłam Wam także dane z poprzednich dwóch lat.

          

 

    Rok

 

Liczba zgłoszonych przypadków przemocy w rodzinie ogółem

 

 

 

Pierwszy raz

 

 

Kolejny raz

 

Szacowana liczba osób dotkniętych przemocą

 

Szacowana liczba stosujących przemoc

2020

72 601

59 701

12 900

85 575

73 228

2019

74 313

61 076

13 237

88 032

74 910

2018

73 153

59 829

13 324

88 133

73 654

Dane za: https://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/przemoc-w-rodzinie/50863,Przemoc-w-rodzinie.html

Widać zatem tendencję malejącą, warto jednak pamiętać, że liczba osób, co do których istnieje podejrzenie, że stosowana jest wobec nich przemoc jest średnio o 13 tysięcy wyższa (ponad 80 tys. rocznie), niż liczba formalnie zgłoszonych ofiar. Mało tego, szacowana liczba osób stosujących przemoc jest w każdym roku nieco wyższa, niż zgłoszonych przypadków (co daje nam drugie tyle - już ponad 150 tys. przemocowych sytuacji). Zatem i przypadków przemocy, i ofiar mamy więcej, niż oprawców, co prowadzi do prostego wniosku: sprawcy są często bezkarni i nie znęcają się nad jedną osobą. 

To olbrzymie liczby. W skali kraju stanowią niecały 1%, jednak gwarantuję Wam, że w swoim życiu spotkaliście mnóstwo osób dotkniętych przemocą fizyczną. Psychiczną pominę, ponieważ jest to jeszcze bardziej abstrakcyjny i trudny do wychwycenia, czy opisania, temat.

Zarzuciłam Was statystykami, a obiecałam dramaty. I mówimy o dramatach, bo wyobraźcie sobie, że sprawcami nie są tylko pijani mężczyźni z nizin społecznych. Może to być profesor (lub profesorka) wyższej uczelni, który nawet nie tknie kieliszka, za to ma patologiczną potrzebę kontrolowania wszystkiego i kiedy coś go zdenerwuje, wyżywa się w domu na rodzinie.  Lub dobrze sytuowana pani biznesmen, dziećmi której opiekuje się mąż i to on staje się ofiarą przemocy w pierwszej kolejności, kiedy nie wszystko pójdzie po myśli szanownej (i, być może, wstawionej) małżonki. Nie chcę podawać konkretnych przypadków, ale znam je z prawdziwego życia. I wiem, jak trudne są to sytuacje dla wszystkich ich uczestników.

Pomyślcie, czy sami nie kojarzycie podobnych przypadków. To nie moja sprawa; On jest dobrym człowiekiem, ale jak wypije, to mu odbija; Po co to robił? Niepotrzebnie ją zdenerwował; Nie mogłaś dać mu spokoju? Wiedziałaś, że tak zareaguje. Na pewno nigdy nie powiedzieliście/nie pomyśleliście w sposób, jaki zacytowałam w poprzednim zdaniu? Jeśli nie mieliście po temu okazji - gratuluję, macie naprawdę dużego farta w życiu. Ja jednak i myślałam, i słyszałam podobne rzeczy. Dlatego teraz wypiję postowego drinka do dna i powiem jedno: co z tym zrobicie, jest Waszą decyzją. Ja jednak źle znoszę czyjąś krzywdę i zdecydowałam się działać. Jeśli sami nie jesteście w stanie pomóc lub tej pomocy potrzebujecie - jestem. Mam nadzieję, może naiwnie, może idealistycznie - że razem możemy to zmienić.

Miejsce, gdzie można szukać informacji lub pomocy: https://www.niebieskalinia.pl/pomoc

Pozdrawiam Was cieplutko,

Wasza Niebieskooka




Komentarze

Popularne posty